Reklama w internecie Ośrodek zdrowia | EroOnline Free porn videos

Ośrodek zdrowia

Paweł był stomatologiem z długą praktyką. Od ponad 15 lat leczył zęby, najpierw w państwowej przychodni, teraz w ośrodku niepublicznym. Był kawalerem. Choć na jego fotelu w gabinecie siadało już wiele kobiet, dziewczyn, atrakcyjnych, mniej atrakcyjnych, młodszych, starszych, a wiele z nich stanu wolnego, to jednak nigdy jakoś znajomość z nimi nie trwała dłużej, niż to było konieczne przy okazji leczenia zęba. Zastanawiał się już, czy aby przypadkiem nie odstraszał ich jego zawód, bo trzeba sobie powiedzieć prawdę, przychodziły do niego z bólem zęba, a on często im go również zadawał – borowaniem… Brr… Z drugiej jednak strony, teraz, kiedy pracował na własny rachunek, w prywatnej przychodni, nie narzekał na budżet, z powodzeniem utrzymałby z tych pieniędzy rodzinę. Cóż, jak się już rzekło, nie było mu do tej pory dane jej mieć. A był zdrowym mężczyzną, mającym zwykłe potrzeby – ileż to razy musiał wstrzymywać swoją chuć, by nie rzucić się na swoje pacjentki, bezbronne na jego fotelu stomatologicznym. Tym bardziej, że pracował bez żadnej pomocy stomatologicznej, bez żadnej pielęgniarki, praktykantów itd. Do czasu…

Od pewnego czasu przychodziła na wizyty Magda, brunetka, 24-latka. Była panną, choć już wkrótce miało się to zmienić. Za 2 miesiące wychodziła za mąż, i chciała do tego czasu doprowadzić swoje zęby do idealnego stanu, tak by w dniu ślubu były i zdrowe, i lśniły na błysk. Była u Pawła już dwa razy, z każdej wizyty zadowolona, bo choć dentysta nie był tani, to jednak za takie efekty płaciła bez skrupułów. Właśnie czekała przed drzwiami, w małej poczekalni, na swoją 3 wizytę. Zza drzwi dobiegał odgłos wiertarki, i co jakiś czas krzyczało dziecko. To częste sceny u dentystów – pomyślała – nikt nie lubi dentystów, a już szczególnie dzieciaki… Minęło 5 minut, i z gabinetu wyszła matka z 10 – letnim synkiem. Mały miał oczy we łzach, ale chyba się cieszył, że to już po wszystkim. Magda odważniej niż malec wkroczyła do pokoju, gdzie Paweł właśnie kończył uzupełniać kartę małego pacjenta. Odpowiedział Magdzie na jej wesołe Dzień Dobry, schował jedną, a wyciągnął drugą kartę, tym razem Magdaleny. Rzucił na nią okiem, przypomniał sobie co ma zrobić z jej zębami dzisiaj, i podszedł do umywalki umyć ręce. Magda tymczasem już siedziała na fotelu i obciągała swoją spódnicę z powrotem na kolana, ponieważ kiedy siadał, niebezpiecznie jej zdaniem podjechała do góry.

- I co, jak się Pani czuje po ostatniej wizycie?

- Jak zwykle, Panie doktorze, jestem w pełni zadowolona, zęby nie bolały po ostatnim borowaniu prawie wcale…

- No ładne mi prawie wcale. Nieźle się nawierciłem ostatnio, musieliśmy tamować nawet krew z dziąsła, a Pani jak zwykle mężnie. Podziwiam!

Zabrał się do pracy. Przyjrzał się dokładnie swojej pacjentce – na zęby i usta patrzył z czysto zawodowym zaciekawieniem, natomiast reszta mocno już na niego oddziaływała. Magda miała włosy rozpuszczone, sięgały do ramion. Na szyi wisiał skromny łańcuszek z małym kamykiem. Na górze była ubrana w seledynową koszulkę na cienkich ramiączkach. Były tak wąskie, że ledwo skrywały paski przytrzymujące stanik. Ten z kolei był granatowy. Piersi miała według niego średnie, takie w sam raz dla jego rąk.

- Pewnie bym je zmieścił w dłoniach, gdybym miał okazję – gdzieś przez chwilę pomyślał.

Na dole spódniczka, do kolan, w ciemnym kolorze. Na nogach Magda miała rajstopy w brązowym kolorze. Buty były szpilkami, jednak na niewielkim obcasiku. Paweł wymienił w wiertarce wiertło, tym razem założył grube, musiał wwiercić się w zębinę niemal do samego korzenia.

- Może boleć, to chwilę musi potrwać, ale jakby co, to proszę kiwać głową, odchylać ją, ściskać poręcze fotela, albo mnie kopnąć, będę wiedział, że ma Pani dość – zażartował sobie widząc przerażone oczy Magdy. Pacjentka nic nie powiedziała, miała rozdziawione usta, pełne wacików.

Przyłożył wiertarkę do zęba, nacisnął nogą na pedał wprawiając wiertło w ruch. Po gabinecie rozległ się niski odgłos pracującego wiertła. Magda cała zesztywniała, zacisnęła ręce na poręczach fotela, ale buzie dzielnie trzymała nadal otwartą. Paweł wprawnie chwycił wiertarkę w jedną rękę, a drugą położył ni stąd ni zowąd na jej kolanie. Początkowo nic nie poczuła, myślała, że to może kabel od wiertarki, albo coś spadło, albo że w ogóle w tym napięciu mięśni przywidziało jej się. Za moment jednak Paweł przesunął rękę po gładkich rajstopach wyżej. Odsunął rąbek spódnicy i położył go na jej podbrzuszu.

- Teraz, albo nigdy. Dosyć wiercenia, czas na coś przyjemniejszego – kołatało mu się po głowie.

Przestał borować zęba Magdy, odłożył stomatologiczny przyrząd na miejsce. Spojrzał na biodra swojej pacjentki. Spódniczka była zadarta do góry, widział pod rajstopami białe majtki, utkane z misternej koronki. Tak misternej, że widział ciemniejszą plamę tam, gdzie zwykle kobiety mają cenne futerko. Magda tymczasem z przerażeniem patrzyła na Pawła, usta miała nadal otwarte, wypchane od środka kilkoma rulonikami ligniny.

- Boże, co on zamierza zrobić? Jak sobie z nim poradzić, czy już uciekać, czy krzyczeć? – gorączkowała się na fotelu Magda.

Paweł wziął do ręki szczypce, i usunął z jej jamy ustnej waciki. Wyrzucił je do kosza, ale natychmiast zamknął jej usta gorącym pocałunkiem. Nie próbował wpychać do środka swojego języka, bo wiedział, że dziewczyna ma rozwierconego zęba, i to by ją bolało. Magda ogromnie zaskoczona, z otwartym zębem, ale co gorsza – z uniesioną spódnicą. W tym samym momencie ręce Pawła wjechały pod jej koszulkę i biustonosz, dotknął swoimi zimnymi rękoma jej ciepłe, nagrzane od lampy piersi. Magdzie puściły zahamowania, jej narzeczony miał wrócić przed samym ślubem, od dłuższego czasu brakowało jej pieszczot, delikatności, dotyku, ba! Brakowało jej seksu! Postanowiła nie oponować, swoje ręce pozostawiła na oparciach fotela, czekała na rozwój sytuacji. Paweł tymczasem oderwał od niej usta, rękoma podciągnął w górę koszulkę, i przełożył wprawnie przez jej głowę. Dziewczyna nawet się nie zorientowała. Rzucił koszulkę na krzesło pod ścianę. Sięgnął do pleców Magdaleny, poszukał haftki stanika, dwa guziczki nie stanowiły o dziwo

dla niego żadnego problemu. Teraz jednak Magda tak gwałtownie rozpalona, postanowiła mu pomóc. Wyciągnęła ręce przed siebie, w kierunku Pawła, mógł w ten sposób zsunąć z jej ciała biustonosz. Kiedy jej różowe piersi nie były już niczym skryte, przybliżył się do jej sutków. Najpierw przez jakąś chwilę tylko na nie patrzył.

- O do licha, ależ one w oczach twardnieją! – już teraz mógł sobie pozwolić na głośno wypowiadany zachwyt, Magda była w dodatku ostatnim na dziś pacjentem.

Po minutce zwilżył językiem swoje wargi, i zbliżył się jeszcze bardziej do ciemniejących brodawek. Choć piersi prawem bezwładności (Magda była odchylona na fotelu lekko w tył) leżały grzecznie na jej torsie, to same sutki, prężyły się w górę! Wciągnął prawego do buzi, poczuł swoim zmysłem dotyku i smaku samą rozkosz. Piersi rzeczywiście prezentowały się okazale. Nie mógł jednak poświęcać im zbyt wiele czasu, bo niżej czekała na niego kryjówka, a za kilkanaście minut miejsce Magdy miał zająć w fotelu następny klient. Paweł postanowił działać dalej. Pozostawiając za sobą ślad zjechał językiem po ciele Magdy w dół, w stronę pępka i podbrzusza. Magdzie zrobiło się gorąco, puściły jej wszelkie hamulce, objęła dłońmi głowę swojego doktora i przycisnęła do podbrzusza. Nie bała się już borowania, wiedziała, że co prawda zęba już dzisiaj nie wyleczy, ale wizyta nie będzie spisana na straty. Dentysta tymczasem interesował się częścią ciała zupełnie inną, niż tą, którą z racji specjalizacji powinien się zajmować.

Obślinił całe krocze swojej pacjentki, jego ślina zlepiała i zostawała cienką warstwą na jej brązowym materiale rajtuz. Jeszcze ich nie ściągnął, napawał się widokiem mokrej od jego pocałunków plamy. Pod rajstopami Magdy krył się pokaźny wzgórek łonowy, opatulony jeszcze ostatnim bastionem – majteczkami w biało-niebieską kratkę. Poczuł jak jego własny przyjaciel nie może już dłużej wysiedzieć gdzieś głęboko w jego majtkach, zjechał suwakiem w dół swojego rozporka, momentalnie wyskoczył z jeansów, pozostając w białym kitlu. Spodnie dostały kopniaka i powędrowały w róg gabinetu. Teraz mógł zaprezentować Magdzie pokaźnych rozmiarów namiot, niczym harcerska „beczka”, oczywiście w mniejszej skali… Popatrzył z pewnej odległości na swoją pacjentkę – na w pół leżała, oczy jak za mgłą, usta wręcz przeciwnie – nawilżone, mokre, włosy rozmierzwione, płożące się po oparciu fotela. Biust kobiety naprężony, nienagannie wypieszczony przed chwilą, czekał dalszych doznań. Pozostał dół do zdobycia. Lekarz chwycił rękoma rajstopy i przedarł je w kroku, Magda poczuła jak po obu jej nogach leci kilka oczek, samo krocze było już w strzępach. Zrzuciła ze stóp buty, wygodnie oparła swoje stopki na fotelu, podkurczając jednocześnie nogi w kolanach. Paweł je rozchylił, zanurkował w samym clou kobiety. Majtki rozciął nożyczkami, zdecydował, że idzie na całość. I tak w ten oto sposób pan doktor sprawił, że bielizna Magdy przypominała teraz w swej funkcjonalności body… Magdę poderwało z fotela, ona była już gotowa do aktu, on ciągle w swoich slipach. Ściągnęła je w dzikim tempie na dół, pociągnęła Pawła za nogę tak iż „wyszedł” ze swoich majtek i na dole skrywał go już sam fartuch. Penis Pawła należał do grupy tych większych, skórka w jej oczach schodziła z żołędzi i ukazywała się Magdalenie cała głowica nuklearna. Czerwona, poniżej okrążona żyłami i żyłkami. Maczuga. Objął jej nogi od spodu za kolana, zarzucił je sobie na ramiona tak, że Magda głaskała go stopami po szyi i brodzie. Wysuniętym językiem wyszedł na spotkanie jej palcom, ale ślina znów oblepiła głównie grubsze w tej części rajstopy. Magda rękoma chwyciła za swoje wargi, rozciągnęła je na bok, i w tym momencie w dół jej cipeczki spłynęło kilka kropelek śluzu. Była zatem już więcej niż gotowa. Posłała Pawłowi zachęcającego całusa, momentalnie zaczął się atak na jaskinię. Górnik doktora borował w środku pizdeczki niczym najlepszy dentysta w jamie ustnej pacjentki. Posuwał mocno, tak by skończyć ten wybuch gwałtownej ochoty na seks jeszcze mocniejszym wybuchem. Wsuwał i wysuwał, raz głębiej, raz płycej. Od czasu do czasu wyjmował swojego kutasa całkiem z pochwy, wkładając ponownie, odczuwał przyjemny dla niego opór warg mniejszych. Magda mogła poczuć, że jej kochanek nie tylko zęby ma zdrowe, ale i pozostałe części ciała. Paweł wodził przez chwilę rękoma po jej nogach w potarganych brązowych rajtuzach, by po chwilce złapać obie i obejmując ramieniem przycisnąć do swojego prawego boku. Magda miała teraz nogi ściśnięte, przytrzymywane w kostkach, jej doznania mogły się więc tylko wzmóc. Do tej pory przypuszczała raczej, że to jej lekarz pierwszy osiągnie zaspokojenie, teraz jednak sprawa wyglądała inaczej. Zatopiła swe usta we własny nadgarstek, bo oto przyszły do niej jednocześnie skurcze i odprężenie, naprężone do granic możliwości nerwy w okolicach jej sromu zagrały symfonię – Magda przeżywała orgazm. Jej plecy wygięły się w mocny łuk, nie dotykały już oparcia fotela, Paweł starał się swoimi ruchami w jej ciele przedłużyć jak najdłużej jej najlepsze chwile. To go jednak trochę kosztowało, patrząc z góry na szczytującą kobietę, nie mógł nie pozostać jak skała. Wyjął wkrótce lepkiego od soków z wnętrza pochwy penisa, chwycił go prawą ręką i zaczął się masturbować. Przed swoją prawie nagą pacjentką. Magdalena opuściła nogi i chwyciła obiema stopami maczugę Pawła, tak, by mógł wytrysnąć do tuneliku utworzonego z jej stópek. Wystarczyło kilka ruchów w takim wnętrzu, po chwili pierwsza biała struga wystrzeliła jak z procy, daleko, daleko. Nie zatrzymała się wcale na Magdzie.

Ochlapała oparcie ponad jej głową. Drugi strzał spermą był już niesymetrycznie słabszy, plemniki pociekły na podeszwy stóp pacjentki. Położył na jej stopach penisa, który wypluwał z siebie jeszcze kilka ciepłych kropel daru życia. Jego chuj zaczął sobie pływać we własnych sokach, tyle tego się nazbierało. Wytarł w końcu papierowym ręcznikiem swoje przyrodzenie, założył swoje majtki a Magdzie zdjął potargane u góry, a zupełnie mokre na dole rajstopy. Schował je do szuflady na pamiątkę. Majtki wyrzucił do śmietniczki. Położył głowę na jej włosach okalających cały srom, ręką gładząc na przemian gołe nogi i sterczące w maximum piersi, zabawiał się na zakończenie jej maleństwem. Patelnia wyszła mu wręcz wzorcowa – Magda dostała po minucie długiego orgazmu łechtaczkowego. Spojrzał na koniec do jej ust, zupełnie i diametralnie zmieniając wyraz oczu – znowu patrzył jak specjalista, beznamiętnie, wprawnie przypatrując się uzębieniu swojej pacjentki i kochanki.

- No ładne zakończenie, chyba nie będzie mi Pan teraz borował w zębach, nie lubię skrajnych doznań w tak krótkim czasie! – wyszeptała Magda.

- Nie, nie, ale zakończymy to kiedy indziej, najwyraźniej ten ząb wymaga dłuższego, być może nawet kanałowego leczenia – uśmiechnął się ubrany już całkowicie Paweł.

Dobrze że Magda miała w torebce zapasowe rajtuzy. Naciągnęła je na goły tyłek, okryła skromnie spódniczką, doprowadziła górę ubrania do stanu jajo takiego, podziękowała i wyszła. Nawet przez myśl jej nie przeszło, by płacić za tę wizytę…

W ośrodku, tym samym, który był miejscem poprzednich akcji, funkcjonowała na parterze apteka leków gotowych. Pracowało w niej 6 panienek, młodych, część z nich była już zamężna. Apteka funkcjonowała nie tylko jako najbliższy punkt ułatwiający pacjentom wykupienie lekarstw zaraz po wyjściu z gabinetu lekarskiego, ale także jako normalny punkt w sieci miejskiej, tzn. obejmowała co jakiś czas tygodniowy dyżur. Pech sprawił, że młode farmaceutki z ośrodka miały objąć dyżur w czasie świąt Wielkanocnych. To w pewnym sensie przykuwało je do pozostania w rodzinnym mieście, i stawianiu się w pracy. Dzień przed Wielkanocą, w sobotę wieczór, dyżur w aptece objęła Justyna. Miała 27 lat, dwa lata wcześniej skończyła w Poznaniu farmację. Była mężatką, mąż Arek dokonywał w tym czasie ostatnich przygotowań w domu na przeżywane właśnie święta.

Pogoda dopisała jak nigdy przedtem, Około 21 wieczorem Arek był już wolny, dom lśnił czystością, wszystkie potrawy wielkanocnego śniadania już w lodówce i spiżarni. Tak jak się wcześniej umówił, wyszedł zatem do swojej Justynki do ośrodka. Skoro nie mogli być razem w domu, będą razem w jej pracy. W przychodni apteka zajmowała 3 pomieszczenia, jedno z nich było pokojem tzw. socjalnym, z kuchenką mikrofalową i kącikiem sypialnym, gdzie w nocy dyżurujące aptekarki mogły w miarę możliwości odpocząć. Dotarł na miejsce, przywitał się czule z żoną. Miała co kilkanaście minut klienta przy okienku, zaczęły się po prostu biesiady świąteczne w domach, zatem i kłopoty żołądkowe, kłopoty z kacem itp. itd. Znalazła się również młoda dziewczyna, która zakupiła niecodzienny zestaw: podpaski i 2 paczki prezerwatyw. Po godzinie 23 wszystko ucichło, ludzie powoli myśleli już o następnym dniu świąt, do apteki nie zaglądał nikt. Arek postanowił to wykorzystać, byli młodym małżeństwem i jak do tej pory czuli uczucie niedosytu sobą, wykorzystywali niczym uczniaki każdą chwilę do pieszczot, pocałunków, seksu. Podszedł zatem do żony siedzącej przy biurku i przeglądającej jakieś ulotki z farmaceutyków. Stanął za jej plecami i objął z boku jej ramiona. Justyna zostawiła ulotki na biurku i oparła się wygodnie na krześle. Arek powoli masował jej kark, odrzucił farbowane na rudo włosy na bok, dotykał ją we wszystkich miejscach wokół szyi i barków, które są narażone na ból w czasie pracy na siedząco. Kiedy Justyna poczuła się już odprężona, chwyciła jego dłonie i położyła sobie na piersiach. Arek w tym momencie poczuł pierwszy silny wzwód swego członka w spodniach, choć Justyna nie była jeszcze wcale naga. Miała na sobie zwykłe ubranie i dodatkowo biały fartuch aptekarski. Nie było zbyt wygodnie, aby dokładnie wypieścić biust żonie. Chwycił zatem Justynę pod rękę i podniósł z fotela. Stanęli razem i porwała ich w tym momencie namiętność na całego. Obsypali się pocałunkami, Arek rozpiął w międzyczasie fartuch swojej żonie. Ta jednak nim

dopuściła go do dalszej partii swego ubioru, zastopowała go gestem i pobiegła w kierunku sali z lekami. Wróciła z dwoma pakuneczkami. Jeden odstawiła na stoliczek, a z drugiego wyjęła prezerwatywę.

- No masz ci los, w takim miejscu nie sposób uniknąć zabezpieczenia… – zaśmiał się Arek.

Justyna w rozpiętym fartuchu uklękła na kolana i rozpinała właśnie rozporek swojemu mężulkowi. Opuściła spodnie na sam dół, wyciągnęła z nich nogi Arka i powędrowała dłońmi wyżej. Poniżej pasa prężył się w majtkach Arka przyjaciel. Justyna bawiła się jeszcze chwilę gumką od majtek zanim zupełnie je opuściła. Okryła ciepłymi rękoma ptaszka swojego męża, tego, który jeszcze nie tak dawno, na trochę przed ich ślubem, pozbawił ją dziewictwa. Głaskała go teraz, pocierała, aż w końcu musiało stać się to na co dumny członek czekał – Justyna najpierw wyciągnęła sam język, i zaczęła nim wodzić po penisie. Kiedy już widać było na nim ścieżki po językowych wędrówkach, przyszedł czas na połknięcie tego dania. Kiedy jej miękkie usta pochłaniały całą męską pałę, Arek głaskał i wędrował dłońmi po włosach i głowie swojej zapracowanej żony. Wzwód jeszcze się wzmocnił, właściwie był gotowy do wytrysku, taki efekt był po kilku minutach opieki nad jego małym.

- Dosyć tej jednostronnej przyjemności! Kochanie, zaraz Cię przelecę, ale wcześniej wyssam z niej cały soczek! – mruczał Arek.

Justyna podniosła się z klęczek, stanęła obrócona plecami do męża. Arek najpierw zsunął z jej ramion biały fartuch, odłożył go na wszelki wypadek na pobliskie krzesło, zawsze przecież mógł zadzwonić klient do apteki. Podciągnął Justynie do góry bluzkę, delikatnie pomógł przełożyć ja przez głowę. Zapachniało mu jej gołym ciałem, przytulił swoje usta do jej pleców i powoli i gorąco całował ją, skupiając się głównie na okolicach karku. Justyna miała tego wieczoru na sobie biały staniczek. Arek nie przerywając pieszczot rozpiął go z tyłu i zsunął z w dół z jej ramion. Teraz nie widział, tego, ale był przekonany, że z przodu prężą się jej ciemnobrązowe sutki. Dotarł rękoma najpierw do brodawek, piersi żony pokryły się w całości gęsią skórką. Na szczycie każdej prężyły się sutki, teraz twarde dwa kamyczki. Arek nie przestawał całować Justyny po jej plecach, ale jego ręce po odpowiednim dopieszczeniu piersi zawędrowały już niżej, do tyłu, gdzie brązowa spódnica jego żony miała niewielki zamek. Zsunął suwak na dół, objął w talii Justynę i pomógł opaść swobodnie na ziemię jej spódniczce. Młoda farmaceutka została teraz jedynie w białych majteczkach, jasnych, beżowych pończochach samonośnych i … kapciach.

- No proszę, taki wyzywający strój na dyżurze nosimy? Dobrze że nie pracuje tu z Wami żaden mężczyzna! – zaśmiał się Arek.

- To tylko dla Ciebie Kochanie, specjalna, świąteczna okazja, i jestem teraz tylko Twoja, Twoja, możesz zrobić ze mną co chcesz! – słychać było przyjemny pomruk, kiedy Arek zdejmował Justynie kapcie i masował przy okazji stopy.

Dziewczyna odwróciła się, świadoma tego, co nastąpi lada moment, sięgnęła po prezerwatywę i sama sprawnie odciągając napletek przymierzyła, a potem naciągnęła kilkoma ruchami kapoczek na mający w niej pracować tłok. Arek usiadł na brzegu kanapy, żona usiadła na nim twarzą w twarz, objęła mocno wokół szyi i szepnęła, że jest przygotowana na pierwsze dźgnięcia. Jej mąż obejmując swoją aptekareczkę w pasie, podniósł lekko tyłeczek Justyny w górę, drugą ręką pomagając penisowi wniknąć do środka ciała dziewczyny.

- Miałem Cię najpierw wylizać dobrze tam na dole, ale myslę że nic straconego…. – wyszeptał na ucho do żony Arek.

- Yhmm…. O tak! Tak! Ouuu…. Kocham Cię! Pieprz mnie, tak powoli, mocno! – odpowiedziała Justyna.

Delikatnie podnosiła się i opadała całym swoim ciężarem na siedzącego chłopaka. Pozycja pozwalała na tyle głęboką penetrację, że nieco powyżej miejsca gdzie złączyli się w jedno, bardzo mocno ocierali się o siebie swoimi włosami łonowymi. Arka ręce pilnowały Justynki od tyłu, by nie wycofała się zbyt szybko, rozszerzył sobie bruzdę na jej pięknych pośladkach i delikatnie, zwilżonymi palcami pieścił jej drugą, wolną dziurkę. Udało mu się nawet po chwili wsunąć do czarnej otchłani jednego ze swych palców, Justyna poczuła się jeszcze mocniej w siodle swojego rumaka. Zacisnęła złożone za jego plecami nogi. Arek czuł ją całą, była bardzo blisko, ciężko oddychała mu do ucha, całowała namiętnie, wpychając swój język w zakamarki jego ust. Była bardzo zadowolona z jego odwiedzin.

Galopowali by tak jeszcze dobre kilka chwil, ale nagle zaskoczył ich dzwonek. Dzwonił najwyraźniej jakiś klient z receptą. Justyna niechętnie podniosła się wyżej, rozszerzyła sobie paluszkami wargi i chwyciła wyskakującego z niej członka. Musiała iść obsłużyć nie w porę przybyłego potrzebującego. Założyła jednak tylko kapcie i okryła się fartuchem, zapinała go idąc już w stronę drugiej sali i okienka. Gdyby klient Justyny wiedział, co narobił i w czym przeszkodził swoim niefortunnym przyjściem…. W dodatku nie miał pojęcia, że obsługuje go młoda farmaceutka ubrana pod spodem jedynie w kapcie i pończochy. Fartuch wszystko okrywał, choć mimo wszystko nie dało się nie odczuć chłodu na ciele. Justyna śpieszyła się jak mogła, chciała już wracać i czuć dalej w sobie męskość swojego lubego. Kiedy szła do okienka wydać lekarstwa, poczuła jak z jej otwartej, niczym nie skrytej jamki pociekły w dół po nylonach soki. Jej własne, spienione przez pracujący w niej przez chwilę tłok. Wróciła zatem szybko do sali z kanapą, tam gdzie Arek niecierpliwie czekał. Przedstawiał widok dość komiczny, jakby czekał nie wiadomo na co – bez dolnej partii ubrania, za to z prezerwatywą na słabnącym członku. Przez to chwilę nieobecności żony erekcja musiała się zmniejszyć, ale w chwili kiedy już znalazła się obok niego, wszystko zagrało, jak w wiedeńskiej orkiestrze.

Tym razem Arek pchnął Justynę na kanapę, samemu przysuwając swoją głowę do jej podbrzusza. Przebrnął przez las rosnący na wzgórzu łonowym swojej żony, i po chwili brandzlował ją językiem po samej clitoris. Pochwa Justyny zaczęła znowu produkować nadmierne ilości śluzu. Musiał znaleźć sobie ujście na zewnątrz, wypełzł na brodę Arka i na dół, w stronę jej kakaowego oczka. W nozdrzach Arka mieszały się zapachy podnieconej kobiety, zapach wytryskującej z niej cieczy, i zapach gumy, pochodzącej oczywiście od jego prezerwatywy. Palcami bawił się piersiami żony, ponad swoją – zatopioną w słodką cipkę – głową. Wyssał wśród zwieńczenia jej warg sromowych łechtaczkę, maleństwo, które teraz maleństwem już nie było. Dało się lizać od dołu do góry i z powrotem. Długo drażnić jej nie musiał, w połączeniu z pieszczotą jej naprężonych ponad granice wytrzymałości sutków, Justyną wstrząsnął spazm, rzuciła głową do przodu, zaciskając sobie usta rękoma. Na niewiele się to „uciszanie” zdało, Arek słyszał jej mocne jęki, widział zaciśnięte oczy, widział czerwoną twarz, szyję i klatkę piersiową swojej żony. Bez wątpienia przeżywała właśnie swój łechtaczkowy orgazm. Momentalnie włożył do środka jej kuf dwa palce, wiercąc nimi po przedniej ścianie pochwy, przegiął z ofiarowaniem przyjemności – Justyna się wykręcała od spazmów, cały swój tyłek nieco cofnęła, nie zakrywała już twarzy, bo rękoma jak huragan mierzwiła włosy na głowie męża, którą zresztą przyciskała mocno do swojej kobiecości. Nogi zarzuciła i mocno zgięła zakładając je na siebie na męża plecach. Tego potrzebowała, tego chciała. Była młodą żoną, nie byli seksem absolutnie znużeni. Jeszcze im nie spowszedniał. Po minucie orgazm minął, łechtaczka nabrzmiała tak, że lepiej było jej już nie dotykać, nawet językiem. Arek postanowił więc ostatecznie rozwiązać sprawę leżącej przed nim żony, tym bardziej że jego penis domagał się już większego zainteresowania i wykorzystania w końcu okalającego go kapturka. Niespodziewanie jednak Justyna zdjęła z prącia swojego męża kondoma, i sięgnęła po drugie pudełeczko, które przyniosła na chwilę przed ich kochaniem. To była wazelina! Arkowi zabłysły oczy, o nie, teraz to już na pewno długo nie wytrzyma, mięśnie jej odbytu wyssają jego nalewkę i pozbawią sił – pomyślał. Justyna dochodziła do siebie powoli po przeżytym nie dawno orgazmie, nasmarowała trzon Arkowej pały, sama sobie także delikatnie rozprowadziła warstwę po pierścieniu zwieracza.

- Dalej, Rumaku, zapłodnij mój tyłek! – dziko tchnęła w stronę Arka i posłał mu całusa.

Arek zarzucił sobie jej okryte delikatną siatką pończoch nogi na barki, zapewniając w ten sposób najgłębsze doznania, największy urobek w tej analnej kopalni. Naprowadził główkę na środek jej odbytu, delikatnie parł na zaciśnięte mięśnie. Po głębszym oddechu Justyny udało się, jej mąż był w jej tylnym kanale. Nie czuła główki jego członka, czuła tylko jak w nią wnika, jak rozszerza jej otwór. Sama myśl jednak o potężnym i muskularnym chuju w jej wnętrzach zrobiła na niej ekstatyczne wrażenie. Arek wchodził rzeczywiście bardzo głęboko, Justyna musiała sobie pomagać oddechem. Jeszcze moment, i zauważyła pytające spojrzenie swojego męża. Uśmiechnęła się, chwyciła ręką za pracującego w jej odbycie górnika i pomogła delikatnie wyjść z tunelu. Zsunęła się również w dół łóżka, tak, że pieprzący ją przed chwilą członek był nad jej piersiami. Złączyła je nadając pomiędzy nimi jakąś formę kanału. Arek wsuwał tam swojego śliskiego penisa. Czuł, że jeszcze dwa, trzy ruchy…. I jest, wystrzelił mocnym, nieprzerwanym strumieniem! Justyna momentalnie obniżyła swoje położenie jeszcze bardziej, tak jak zaczęła, tak postanowiła skończyć w objęciach jej ust. Czuła, jak podniebienie skrapla ukochana sperma męża, czuła dziwny smak wazeliny i Bóg wie jeszcze czego… Wyczyściła całą Arkową żołądź. Mąż wyjął z jej buzi mokrego, śliskiego, czerwonego i pulsującego jeszcze penisa. Położył się obok małżonki, palcami wolnej ręki mocno chwycił za jej srom. Kochał to miejsce.

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak głosów)
Loading ... Loading ...

Dodaj komentarz

Największa strona erotyczna w sieci

Nasza strona zawiera filmiki erotyczne, darmowe filmiki erotyczne, sex filmiki, anonse, anonse kobiet. Eroonline aktualizuje zawartość strony każdego dnia, dodając nowe sex filmiki. Wszystkie znajdują się w jednym miejscu i są w 100% darmowe. Dysponujemy ogromnym zbiorem filmików erotycznych, które możesz oglądać zupełnie za darmo. Eroonline jest najbardziej kompletną i rewolucyjną stroną zawierającą filmiki erotyczne. Posiadamy najlepsze sex filmiki, filmiki erotyczne, anonse, anonse kobiet oraz albumy ze zdjęciami i darmową możliwość przyłączenia się do największej społeczności użytkowników, fanów sex filmików w Internecie. Ciągle pracujemy i dodajemy nowe funkcje na stronie, byś mógł/mogła jak najpełniej spędzić swój czas na przeglądaniu naszej strony. Napisz do nas, jeżeli masz jakieś pytania lub uwagi a nawet pomysł, co do nowych funkcji serwisu. Wszystkie dane zawarte na stronie http://eroonline.pl takie jak filmiki erotyczne, anonse, sex filmiki, anonse kobiet, opowiadania itp. dostępne są zupełnie za darmo!!

Twoja Reklama